Kolega S. wyciąga mnie na fajkę. On pali, ja wdycham. Dochodzi do nas jeszcze jeden miły człowiek i tak we troje rozmawiamy o pracy. Bo o czym innym w pracy można gadać? O niebieskich migdałach? Zgrozo! Tego ustawa nie przewiduje! Ale zasady są od tego, żeby je łamać, więc podśpiewuję słowiczym głosem. Natenczas ożywia się miły człowiek.
— Jest jedna osoba w moim dziale, która śpiewała kiedyś w zespole metalowym. Czasem w pracy śpiewa i jak ryknie, idzie po uszach.
— Ojej, to w naszej pracy pracują bardzo utalentowani ludzie! — komentuję z zachwytem.
— Bardzo utalentowani ludzie — w skrócie BUL — zauważa z ubolewaniem kolega S.
— A ty jesteś bardzo utalentowany człowiek, czyli BUC — kończę i wracam do pracy. Bo jestem BUP, czyli bardzo utalentowany pracownik.
Rosja modernizacyjna nie istnieje
-
Spotkanie Wojennego Klubu Książki poświęcam książce Chrisa Millera „Chip
War”. Pisałem już o niej felieton, ale tak mnie zafascynowała, że odniosę
się te...

0 komentarze:
Prześlij komentarz