Kolega G. opowiada o pewnej pani, którą widział, a która zrobiła na nim piorunujące wrażenie. Piorunujące!
— Ale miała bufet! — opowiada cały rozpalony. — I jeszcze włożyła taką bluzeczkę, że aż...
— Oczy ci tam wędrowały. O to jej chodziło.
— Oczy nie oczy... Jej bufetu nie dało się nie zauważyć! To tak jakby Titanic wpływał do portu. Nie ma jak przegapić!
Rosja modernizacyjna nie istnieje
-
Spotkanie Wojennego Klubu Książki poświęcam książce Chrisa Millera „Chip
War”. Pisałem już o niej felieton, ale tak mnie zafascynowała, że odniosę
się te...

0 komentarze:
Prześlij komentarz