Dryń dryń. Telefon tarabani, a jest poniedziałek rano. Trzeba odebrać i z człowiekiem po drugiej stronie się porozumieć. Trzeba.
— Dzień dobry, tu redakcja taka a taka.
— Dzień dobry, sekretariat szkoły muzycznej?
— Nie, redakcja taka a taka.
— To ja się dodzwoniłam do redakcji takiej a takiej?
— Tak.
— A nie orientuje się pani, jaki jest numer do sekretariatu szkoły muzycznej?
— Nie.
— Ojej, to szkoda. Ale dlaczego zgłosiła się redakcja taka a taka? Przecież dzwoniłam do sekretariatu.
— Cuda?
— A wierzy pani w cuda?
Rosja modernizacyjna nie istnieje
-
Spotkanie Wojennego Klubu Książki poświęcam książce Chrisa Millera „Chip
War”. Pisałem już o niej felieton, ale tak mnie zafascynowała, że odniosę
się te...

0 komentarze:
Prześlij komentarz