czwartek, 1 października 2009

Licytacja na pęcherze

W redakcji wrze. Łamią się strony, załamują się dziennikarze, bo redaktorzy poganiają. Nie ma czasu na nic.
— Muszę iść do łazienki — mówi redaktor. B.
— Ja właśnie wracam. Od rana nie byłam. Zapomniałam pójść z tego pisania.
— Widzisz, ty byłaś chociaż raz, a ja jeszcze w ogóle!
— I co? Będziemy się licytować na sikanie?

Zasiadam za stery klawiatury. Gadam sobie pod nosem, że był problem z sikaniem.
— Z czym? — koleżanka K. wyciąga szyję w moją stronę.
— No właśnie szczym!

Na to oburza się kolega Sz.:
— Nie mówi się szczym tylko sikamy!
— Ale jak sikamy, skoro nie sikamy?
Bookmark and Share

0 komentarze:

Prześlij komentarz