W redakcji wrze. Łamią się strony, załamują się dziennikarze, bo redaktorzy poganiają. Nie ma czasu na nic.
— Muszę iść do łazienki — mówi redaktor. B.
— Ja właśnie wracam. Od rana nie byłam. Zapomniałam pójść z tego pisania.
— Widzisz, ty byłaś chociaż raz, a ja jeszcze w ogóle!
— I co? Będziemy się licytować na sikanie?
Zasiadam za stery klawiatury. Gadam sobie pod nosem, że był problem z sikaniem.
— Z czym? — koleżanka K. wyciąga szyję w moją stronę.
— No właśnie szczym!
Na to oburza się kolega Sz.:
— Nie mówi się szczym tylko sikamy!
— Ale jak sikamy, skoro nie sikamy?
Rosja modernizacyjna nie istnieje
-
Spotkanie Wojennego Klubu Książki poświęcam książce Chrisa Millera „Chip
War”. Pisałem już o niej felieton, ale tak mnie zafascynowała, że odniosę
się te...

0 komentarze:
Prześlij komentarz