Redaktor P. uwielbia zieloną herbatę. Podobno samo zdrowie. Samo zdrowie to też urlop, na którym od dzisiaj jest wspomniany kolega. Nie ma więc redaktora P. w pracy, ale jest jego kubek. Stoi w kuchni redakcyjnej i trochę sobie postoi. Zawartość: torebka zielonej herbaty Lipton i woda. Nikt tego napoju nie tknie, bo przecież każdy pije w swoim kubku. Pani sprzątaczka też nie wyleje, bo wody się boi, więc kubek z herbatą będzie stał do powrotu redaktora P.
— O, herbata redaktora P.! — zaglądam do redakcyjnej kuchni i zauważam charakterystyczny kubek kolegi z wytatuowanymi ulicami na mlecznym szkle. — Nie wypił! To znaczy zalał i zapomniał wypić!
— No, jego zielona herbata — przygląda się napojowi koleżanka K.
— Zielona to dopiero ona będzie, gdy redaktor P. wróci! Zielona inaczej!
Czekamy i trzymamy kciuki za siły natury.
Rosja modernizacyjna nie istnieje
-
Spotkanie Wojennego Klubu Książki poświęcam książce Chrisa Millera „Chip
War”. Pisałem już o niej felieton, ale tak mnie zafascynowała, że odniosę
się te...

0 komentarze:
Prześlij komentarz