Redaktor M. wysyła mnie do „Milionerów”.
Mówi, że będzie moim kołem ratunkowym.
— Teraz już nie ma kół, są eksperci — wtrąca się kolega R.
— Kazię Szczukę w miarę znam, więc po znajomości coś może się uda. Ale dlaczego akurat ja mam iść?
— Trzeba łapać szanse w tak młodym wieku. Póki jeszcze ma pani pamięć w głowie. Wygra pani milion, a ja — jako współautor pomysłu — wezmę pół miliona.
Rosja modernizacyjna nie istnieje
-
Spotkanie Wojennego Klubu Książki poświęcam książce Chrisa Millera „Chip
War”. Pisałem już o niej felieton, ale tak mnie zafascynowała, że odniosę
się te...

0 komentarze:
Prześlij komentarz