środa, 21 października 2009

Gdy chce się ugryźć mężczyznę

Pogoda jest brzydka. Jak skórka pomarańczy zostawiona na tydzień bez opieki. O dobry humor też trudno w chwile, gdy wieje, pada, a nawet grzmi — wystarczy ucho przyłożyć do ścian domów. Tak, tam często kłócą się ludzie, a potem wychodzą na ulice naburmuszeni i z pretensjami do całego świata. Do szarych ulic i śmierdzących autobusów.

Ale tyle poetyckiej prozy. Życie z wierszy się nie składa. Składa się z pracy i snu. I z sond, które trzeba robić, a które nie są moim ulubionym zajęciem.

Wychodzimy na smutne ulice z fotoreporterem G. Na początku pytamy, potem prosimy, a na końcu błagamy o wypowiedzi. Ale ludzi nie da się przekonać. Dzisiaj są zapakowani w pudełka.

— G., ja już nie wytrzymuję! Mogę cię ugryźć w rękę, by sobie ulżyć?
— A co... ja ciacho jestem?
Bookmark and Share

0 komentarze:

Prześlij komentarz